4 rzeczy które sprawią, że pokochasz swoje domowe biuro

Jeszcze do niedawna, w naszym biurze domowym panował totalny chaos. Krótko po przeprowadzce do nowego mieszkania, w tzw. ‚biurze’ panował klimat z pogranicza horroru i przechowalni bagażu na dworcu Roma Termini. Kojarzycie taki amerykański serial dokumentalny, gdzie przedstawia się losy osób licytujących nieużywane kontenery pełne skarbów (lub gratów)? Można powiedzieć, że nasze biuro mogłoby grać tam główną rolę. Ewentualnie służyć jako scenografia do czołówki słynnego programu z testem białej rękawiczki.
Przy wejściu każdego gościa witał dmuchany materac dla gości, suszarka do prania i kilka walizek. Do tego dwa monitory (z czego tylko jeden działający), laptop oraz drewniany blat dumnie zawieszony na kozłach z Ikea. Czy dobrze nam się pracowało? Nie. Czy wprowadzenie zmian było kwestią pieniędzy, czy bardziej dobrej woli? Zdecydowanie to drugie. Czy było warto? Hell yeah!

Poniżej 4 rzeczy, które odmieniły przestrzeń za niewielkie pieniądze i sprawiły, że w domowym biurze poczuliśmy się w końcu jak u siebie.

Niestandardowe przechowywanie

Głównym problemem był brak miejsca na wszystkie dokumenty oraz akcesoria związane z prowadzeniem sklepu internetowego. Piętrzące się stosy kopert, folii, papieru i nalepek adresowych były realnym zagrożeniem dla naszego poczucia estetyki oraz stanowiły fantastyczne środowisko do domowej plantacji kurzu. Kupienie regału wydawałoby się najrozsądniejszym wyjściem. Pojawiły się trzy opcje:
- regał z Ikea. Cecha charakterystyczna: dostępność od ręki i przystępna cena. Problem: trwałość prawie zero, kupa roboty ze składaniem.
- regał typu luks, czyli np. meble USM. Zalety: piękny, porządny na lata. Wady: baardzo drogi, nie wiemy czy będzie nam się podobać za kilka lat. Dostępny na zamówienie (lekko 8 tygodni czekania).
- półki z Castoramy. Zaleta: tanio i stosunkowo trwale, o ile wybierze się przyzwoitą płytę wiórową. Wada: ktoś to musi zrobić.

Ostatecznie nasz wybór padł na kandydata spoza oferty — hybrydę drzwi przesuwnych, regału od rodziców i półek mocowanych do ściany. W pierwszym lepszym salonie z meblami na wymiar zamówiliśmy drzwi przesuwne i po tygodniu mieliśmy zamontowane szyny z białym drzwiami. To co ciężkie (jak koperty i kartony), stawiamy bezpośrednio na podłodze, a wszelkie urządzenia (drukarka, modemy, itd) zostały umieszczone na starym regale (dziękujemy rodzicom!). Polecamy takie rozwiązanie — w każdej chwili można cały bałagan zamknąć jednym przesunięciem drzwi.

Drzwi przesuwne w biurze

Drzwi przesuwne w domowym biurze

Drzwi przesuwne w domowym biurze

Od razu lepiej :)

Co jednak z rzeczami typu obiektywy, kable, ładowarki? Tutaj sprawdziła się stara, dobra Ikea. Kupiliśmy po prostu szafki na buty. Są neutralne, mieszczą dużo rzeczy które są zazwyczaj leżałyby na wierzchu. Ich zaletą jest też niewielki wymiar — jak na tak płaski mebel, rozwiązują naprawdę dużo problemów z przechowywaniem.

Zastosowanie szafek na buty w domowym biurze

Z góry przepraszamy za kadr, nasze biuro jest naprawdę małe :)

Przechowywanie w domowym biurze

Nigdy odszukanie taśmy nie było takie proste jak teraz!

Ekstra pomysł: Jednorzędowe szafki na buty (np. takie plastikowe) wejdą też pod biurko wzdłuż ściany, dzięki czemu praktycznie znikną z pola widzenia. W ten sposób można przechowywać rzeczy po które sięga się bardzo rzadko (np. niepotrzebny stos koszulek do dokumentów, zapasowy papier do drukarki). Można podczas pracy opierać na nich nogi i ogólnie, przy danej ścianie nie trzeba montować listwy przypodłogowej :) Pomysł szatański, ale skuteczny. Żałujemy, że wysokość kontaktów nam na to nie pozwoliła, ale jeszcze się nie poddaliśmy!

Ekonomiczny pomysł: Drzwi przesuwne można także wykonać samodzielnie. Wystarczy trochę poszperać w internecie lub poprosić o pomoc w markecie budowlanym. Do kupienia są gotowe zestawy okuć, prowadnice. Nam zależało na czasie, ale na pewno w innej części mieszkania rozważymy wykonanie takiej zabudowy w bardziej ekonomicznej wersji.

Lustro

Wprowadzając się do nowego mieszkania z miejscem na domowe biuro, postanowiliśmy że zaczniemy od całkowicie białych ścian. Między innymi dlatego zrezygnowaliśmy z wykończenia listwami przypodłogowymi, żeby zostawić sobie pole manewru z myślą o malowaniu ścian.

Minęło prawie pół roku, a my dalej byliśmy ani bez listw, ani bez koloru na ścianie. Po porażce w pokoju dziennym (różowa ściana, która jest zdecydowanie za mocna), nasz zapał do kolorowych ścian tak jakby opadł. I nagle, zupełnym przypadkiem, kiedy przestawialiśmy meble z myślą o ekipie wykończeniowej (od listw), w biurze pojawiło się lustro. Oparte o podłogę, przy ścianie i ściana, cała na biało :) Optycznie, niesamowicie powiększa pokój, a jeżeli je odpowiednio ustawimy, to doświetli najciemniejszy kąt pomieszczenia.

Super pomysł: naprzeciwko lustra zawieś lub postaw doniczki z niewielkimi roślinami. Stworzysz iluzję „okna“, przez co pokój będzie wyglądał na większy. Możesz też zawiesić okrągłe lustro nad półką, żeby uzyskać mniej formalny charakter biura.

Woda

Nawet jeżeli w biurze masz perfekcyjne ustawione meble i idealnie dobrane dodatki, to nic tak nie poprawia komfortu pracy, jak dzbanek świeżej wody z ulubionymi dodatkami. Może to być zwykła woda z cytryną lub wariacja np. pietruszki i winogron. Do tego taca z fajnym nadrukiem, dwie zapasowe szklanki i od razu chce się pracować!

Zauważyliśmy także, że jeżeli w biurze znajduje się dzbanek z wodą, to łatwiej nam dokończyć krótko-terminowe zadania. Nie ma zmiłuj, koniec pretekstów do latania do kuchni z kubkiem. Projekt ma być skończony, a wodopój zawsze pod ręką :) Woda to, oczywiście poza aspektem zdrowotnym, dobry sposób na ‚zwiechę systemu’, czyli sytuację kiedy coś-by-się-zjadło lub trzeba chwilę pomyśleć nad mailem i ręce szukają jakiegoś ‚rozpraszacza’. Niegroźne, a działa.

Level pro: zimą może to być dzbanek z dobrą, organiczną herbatą. Dokup koniecznie podstawkę z tealightem, a Twoje biuro wypełni się zapachem ziół i będziesz mieć zawsze coś ciepłego pod ręką.

Kwiaty

O tym, jakie kwiaty nadają się do biura napisano już niejeden poradnik. My powiemy krótko: zależy ile masz światła i jak dużo czasu możesz poświęcić roślinom. Dlatego, żeby nie komplikować polecamy aloesy. Paradoksalnie, w mało doświetlonym pomieszczeniu mogą się świetnie sprawdzić. Nasze aloesy (tygrysi i aloe vera) od początku, jeszcze na etapie dziury w ziemi, miały zarezerwowane południowe okna w mieszkaniu. Niestety, po przeprowadzce, okazało się że wcale dobrze im tam nie było. Po przestawieniu w NAJCIEMNIEJSZY kąt biura odżyły. Przypadek?

Lustro i rośliny w domowym biurze

Źródło Pinterest

W biurze dobrze też wyglądają cięte kwiaty, najlepiej ustawione na biurku lub w pobliżu lustra. Nie trzeba pamiętać o ich podlewaniu, zero stresu jeżeli często wyjeżdżamy. Plus kwiatów ciętych to także możliwość ich częstej wymiany — np. żółte tulipany na wiosnę. Do tego pomysłowy wazon i mamy prawdziwe domowe biuro.

Dobra, lecę podlać aloesy :) Mam nadzieję, że mój wpis chociaż trochę natchnął Was do zmian w biurze i oczywiście, że te zmiany będą działać. Życzę dużo kreatywności i koncentracji!

PS. jak widać na załączonych obrazkach, nie mamy jeszcze lamp. Myślę, że to kwestia czasu, kiedy powstanie wpis o oświetleniu. Podzielcie się doświadczeniem w komentarzach!

Autorką artykułu jest Ania Dominiak.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>