Gęste chmury nad umierającymi pudełkami

Chmury nadciągają...

Chmury nadciągają…

Długo przymierzałem się do napisania tekstu o modelu subskrypcyjnym Adobe, który funkcjonuje dla klientów pod nazwą Creative Cloud, ale postanowiłem temat opisać szerzej. Dlaczego? Ponieważ coraz więcej firm produkujących software zaczyna kroczyć ścieżką rent-a-software. Mamy już Office 365 od Microsoftu, a niedawno Autodesk ogłosił, że też idzie tą drogą. Poza tym od konferencji Adobe MAX (gdzie zapowiedziano zaprzestanie prac nad Creative Suite), pojawiało się wiele pytań i niejasności. Zatem jaka czeka nas przyszłość w płaceniu za oprogramowanie i czy będzie korzystna dla nas, zwykłych zjadaczy chleba?

Model subskrypcyjny zakłada, że klient płaci miesięczny abonament za „wypożyczenie“ programów. Idea jest prosta, ale realia już nie są tak oczywiste dla użytkownika końcowego. Otóż podejrzewam, że Adobe uruchomiło kreatywną chmurę z dwóch powodów:

  • by zmniejszyć drastycznie cenę początkową dla młodych i nie posiadających stałych dochodów klientów, których odstraszały zaporowe ceny za programy;
  • by zarobić więcej na klientach długoterminowych.

Z jednej strony więc „tworzą“ oni sobie nowych klientów, z drugiej — zarabiają więcej na istniejących. Istna kura znosząca złote jajka, co pokazują wyniki finansowe Adobe dostępne publicznie na stronach nowojorskiej giełdy.

Zatem wiemy już, że jest to korzystne dla firmy, co przecież nie powinno dziwić. Żaden biznes nie będzie wprowadzał czegoś nowatorskiego tylko po to, by na tym stracić finansowo, szczególnie w obliczu obietnic wobec akcjonariuszy. Nowości wprowadza się, by zarobić — to podstawowe zadanie każdego przedsiębiorstwa. Ale co w tym wszystkim jest korzystne dla klientów?

Za co osobiście lubię Creative Cloud

Formularz wymiany języka/platformy aplikacji z 2009 roku.

Formularz wymiany języka/platformy aplikacji z 2009 roku.

Jest kilka rzeczy, które wolę w Creative Cloud niż w modelu pudełkowym. Na przykład zniesienie idiotycznego podziału licencji na maki i windowsy. Za czasów pudełek, jeśli miałem peceta i maka, musiałem kupić programy dwa razy i oczywiście dwa razy zapłacić (prawie nikt tego oczywiście nie robił). Tak samo miała się sprawa z językami programów. Sam doświadczyłem na własnej skórze jak to jest przechodzić ponad miesięczną procedurę wymiany wersji polskiej na angielską, włącznie z komisyjnym zniszczeniem płyt z wersją polską (po prawej). W kreatywnej chmurze możemy zainstalować programy na windowsie i maku, oraz w jakimkolwiek języku w ramach jednego abonamentu.

Kolejną zaletą są te wszystkie dodatki, jakie mamy w abonamencie poza programami. Osobiście korzystam z Typekita, który w banalnie prosty sposób umożliwia mi zastosowanie fontu Myriad Pro na stronie z video kursami. Korzystam też z konta na Behance, gdzie znajduję inspiracje do własnych prywatnych projektów. Ostatnio zacząłem też korzystać z Edge WebFonts, co jest jeszcze prostsze niż Typekit. Co prawda nie korzystam z hostingu plików ani z bezpośredniej publikacji projektów do Behance, ale łatwo mi sobie wyobrazić, że ktoś to robi i mu się przydaje.

Chyba najfajniejszą sprawą dla mnie jest bezproblemowa aktualizacja oprogramowania. Kiedyś czekaliśmy na kolejną wersję kilkanaście miesięcy, teraz możemy korzystać z nowych funkcji praktycznie na bieżąco. Inną kwestią jest sprawa dodawania coraz to nowszych funkcji do i tak już przerośniętych programów — to temat na inny artykuł.

Podoba mi się też pomysł abonamentu na jedną aplikację, albo ostatnio ogłoszonego abonamentu dla fotografów. Nie każdy przecież potrzebuje dostępu do wszystkich aplikacji i widać, że Adobe idzie tu na ustępstwa i oferuje sensowne rozwiązania.

Za co osobiście nie lubię Creative Cloud

Pisałem już o tym w innym artykule, ale powiem jeszcze raz. Abonamenty w chmurze Adobe są bardzo sztywne i moim zdaniem nieelastyczne. Mamy do wyboru albo jedną aplikację, albo wszystkie. Ludzie tak przecież nie pracują. Wiele osób korzysta z trzech aplikacji (choćby Photoshop, Illustrator i InDesign). Praktycznie tylko spore firmy używają rzeczywiście kompletu aplikacji, od Photoshopa po Audition i Edge Animate. Adobe to praktycznie firma typu B2B, ale chyba nie warto zrażać do siebie klientów prywatnych. Przecież w przyszłości mogą oni zakładać firmy i kupować więcej softu. Moim zdaniem dużo lepszy dla klientów byłby wybór konkretnych aplikacji, których chcą używać i na tej podstawie następowałoby wyliczenie opłaty abonamentowej. Jak w branży samochodowej, chcesz dodatkowo kurtyny i klimę — dopłać. Kontynuując metaforę samochodową, w tej chwili Adobe oferuje albo nissana micrę, albo jaguara — nic pomiędzy.

To teraz o cenach :) Obecnie dostęp do jednej aplikacji kosztuje 24.59 euro miesięcznie bez zobowiązania rocznego. To 105zł na miesiąc. Chmura zatem opłaca się do okresu 30-tu miesięcy, potem zaczynamy w sumie płacić więcej niż za wersję pudełkową, którą mogliśmy używać przez wiele lat. W abonamencie full wypas płacimy 61.49 euro przy zobowiązaniu rocznym, lub 92 euro miesiąc do miesiąca. To odpowiednio 264 i 395zł. Biorąc pod uwagę, że pakiet Master Collection kosztował ok. 14 tysięcy, w chmurze zaczynamy przepłacać po odpowiednio 53 i 35 miesiącach. Można więc powiedzieć, że dla użytkowników wszystkich programów chmura jest korzystna. Jeśli chodzi o użytkowników innych pakietów, które kosztowały po 57 tysięcy, zaczynamy przepłacać po odpowiednio 2 latach i 15 miesiącach. Trudno tutaj skonstatować, że komuś kto kupował wcześniej pakiet Design Standard, opłaci się na długie lata mieć abonament w Creative Cloud.

Z drugiej strony barykady, jeśli ktoś pracuje jako grafik i nie kasuje za projekty po sto złotych, to spokojnie stać go na te 200300 złotych miesięcznie na swoje narzędzia pracy. To już ZUS więcej w tym kraju kosztuje 😉

Akcja i reakcja

Reakcje światka designu i klientów Adobe na decyzję o rezygnacji z pudełkowego Creative Suite na rzecz chmury były gwałtowne i skrajne. Pełno było negatywnych wypowiedzi na profilu Adobe na Facebooku, Twitterze i ogólnie w social media. Powstała też nawet petycja, pod którą podpisało się prawie 40 tysięcy osób. Ośmielę się zasugerować, iż większość z tych osób używała programów Adobe w ograniczonym stopniu (wykorzystanie w domu, sporadycznie w pracy), ponieważ to właśnie takich użytkowników dotknie przesiadka na chmurę, szczególnie kiedy na początku nie można było wykupić abonamentu na jedną aplikację. To rozgoryczenie i zawód wymownie ilustruje film na YouTube, w którym Hitler dowiaduje się o modelu subskrypcyjnym. Co prawda mocna i momentami przesadna retoryka rodem z jutuba, ale pokazuje pewne zjawisko, którego Adobe nie powinno lekceważyć. Ale może, jest przecież właścicielem swojego oprogramowania i może z nim robić co chce. Kwestia jest taka, czy im się to opłaci.

A teraz kilka odpowiedzi na pytania, które pojawiały się w dyskusjach na blogach i w social media. Koledzy z innego bloga zrobili fajny MotionFreaks Hangout o Creative Cloud, a ja opiszę sprawę w paru zdaniach. Po pierwsze, to nie jest tak, że CS6 nie będzie już działać i że musimy być stale podłączeni do internetu. Osobiście mam zainstalowane CC razem z kilkoma aplikacjami CS6 i chodzi to wszystko bez zgrzytów, także kiedy nie mam dostępu do internetu. Aplikacje będą próbowały połączyć się z chmurą co 30 dni, więc myślę że to nie problem. Można także nadal kupić CS6, nie wiem czemu zapanowała jakaś histeria, że Adobe zmusza do przejścia na CC. Nie chcesz chmury? Kup CS6. Czy utracimy pliki przechowywane na chmurze z chwilą rezygnacji? Nie, ale musimy w ciągu 90 dni obniżyć zajęcie konta do darmowych 2GB (konto jest redukowane do darmowego). Jeśli masz jakieś inne pytania dotyczące CC, zadaj je w komentarzu :)

Kwestia specjalizacji

Widzimy więc, że — jak wszystko w życiu — Creative Cloud ma wady i zalety. Trudno tutaj obiektywnie stwierdzić, czy chmura się opłaca. Ludzie i ich wymagania są różnorakie. Wszystkim nie da się dogodzić. Mam wrażenie, że wiele osób kłóci się z rzeczywistością oskarżając Adobe o zmuszanie klientów do czegokolwiek. Nikt nikogo do niczego nie zmusza. Każdy ma wybór a Adobe może robić ze swoimi programami co chce. Zamiast utyskiwać na ich decyzje, można zdjąć klapki z oczu i rozejrzeć się po okolicy. Adobe to nie cały świat oprogramowania do grafiki. Owszem, są najlepsi, ale to ludzie dają im tak naprawdę pracę, kupując ich produkty. W naturze nie ma sukcesów i porażek, są jedynie konsekwencje. Być może konsekwencją dla Adobe będzie odwrót części klientów i przejście na inne rozwiązania, a być może klienci się przyzwyczają i będą płacić abonament. Przypomnijmy sobie z historii, jak to było z nowatorskimi posunięciami. Henry Ford miał problem ze sprzedażą pierwszych aut, bo nikt w nich nie widział sensu. Wieżę Eiffla chciano zburzyć, bo niszczyła piękną panoramę Paryża. Czas płynie dalej, a ludzie przyzwyczajają się szybko.

Co innego mnie tu martwi — nie to, czy CC to dobre rozwiązanie czy nie. Udział produktów Adobe w branży kreatywnej jest przytłaczający. Photoshop jest wszędzie. To powoduje głęboką specjalizację środowiska graficznego, które często bazuje i polega na produktach Adobe, często nie umiejąc tworzyć lub prowadzić biznesu bez nich. To powoduje niebezpieczną zależność mas ludzi od konkretnego produktu. Wiecie jak jest w naturze? W przypadku kataklizmu lub zmiany warunków w środowisku, gatunki wyspecjalizowane giną, bo nie potrafią dopasować się do zmiany. Przeżywają te, które są uniwersalne i elastyczne. O alternatywach dla Adobe planuję napisać w najbliższym czasie. Może nie w sensie takim, że alternatywa jest lepsza, ale raczej że istnieje i jakby co, jest gdzie pójść.

Więc co w przyszłości?

Odwrotu od Creative Cloud nie ma, czy tego chcemy czy nie. Tak samo ma się sprawa z „chmurami“ innych firm. Już nawet Corel ma swoją. Taki model jest po prostu efektywniejszy i bardziej opłacalny dla producentów i większości klientów. W świecie realnym trudno dogodzić wszystkim i tak też jest w tym przypadku. Często o tym zapominamy, ale przecież przeniesienie sprzedaży wyłącznie w chmurę to także pozbycie się pośredników i dystrybutorów (którym trzeba sprzedawać po cenach hurtowych), a także kosztów opakowań, tłoczenia płyt i ich wysyłki na cały świat. Chmura jest tańsza i prostsza w utrzymaniu. Właśnie z tych powodów chmur będzie coraz więcej, a pudełka podzielą los dinozaurów.

Co Ty sądzisz na ten temat? Pudełka przetrwają? Kto wygra tę wojnę? Dodaj komentarz :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>