Co nowego w Adobe Creative Cloud 2015?

Adobe Creative Cloud 2015

Na czerwcowej konferencji NAB firma Adobe ogłosiła kolejne „otwarcie” swojego flagowego produktu — Creative Cloud, tym razem z numerkiem 2015. Intencją Adobe jest maksymalne ułatwianie kreatywnej pracy poprzez sprawną współpracę aplikacji desktopowych, mobilnych, a także dodatkowych narzędzi ułatwiających dostęp do zasobów audiowizualnych. Ten paradygmat widać w zmianach i nowościach, jakie udostępnione zostały w tegorocznej aktualizacji kreatywnej chmury: więcej synchronizacji, poszerzony dostęp do zasobów (grafik, zdjęć), integracje desktop-mobile. Jednak zanim o tym, zobaczmy, jakie nowości czekają na nas w głównych aplikacjach Adobe.

Photoshop CC

W najnowszym Photoshopie mamy sporo nowości, w tym tak radykalne, jak wprowadzenie arkuszy roboczych (artboards). To znane z Illustratora rozwiązanie ma — według Adobe — pomóc w tworzeniu różnych wersji layoutów stron internetowych i aplikacji (np wersja desktopowa, tabletowa i smartfonowa) w jednym dokumencie PSD. Szkoda tylko, że arkusze nie funkcjonują jak w Illustratorze, co z pewnością byłoby łatwiejszym rozwiązaniem dla użytkowników tego programu (którym osobiście jestem większość czasu). Poza tym arkusze nie są tak intuicyjne w obsłudze, jak się spodziewałem. Arkusze mają też swoje dedykowane narzędzia, takie jak panel Device Preview, które po podłączeniu iPada lub iPhone’a z zainstalowaną aplikacją Preview CC pozwala na podgląd tworzonego w Photoshopie layoutu na żywo.

Do tego mamy również zapowiedź projektu Design Space, czyli futurystycznego Photoshopa, którego interfejs został ściśle przystosowany do projektowania wyglądów aplikacji i stron www. Programiści Adobe ostatecznie oddzielili silnik Photoshopa — odpowiadający za właściwą pracę — od interfejsu aplikacji. Takie wydzielenie interfejsu pozwoli w przyszłości na tworzenie innych UI przystosowanych do konkretnych potrzeb.

Wracając do projektowania wizualnego dla nowych mediów — Adobe do dziś nie oferuje spójnej aplikacji do tych zadań. W każdym programie mamy jakieś strzępki, podglądy dla urządzeń mobilnych, opcje eksportu, a kod i tak trzeba by pisać w Dreamweaverze czy innym środowisku programistycznym. Były też oddzielne apki, takie jak Edge Reflow do projektowania responsywnych layoutów. Ale wciąż, każde z tych narzędzi zajmowało się wyizolowanym aspektem projektowania responsywnych aplikacji i stron. Być może Design Space ma być właśnie sposobem na unifikację tych rozwiązań i narzędzi.

Pozostałe nowości nie są tak rewolucyjne: dodano panel Glyphs (glify), który umożliwia wstawianie tekstu mając do wyboru pełen zakres znaków w foncie (dla mnie nieocenione). Poza tym zreorganizowano zapis plików do internetu. Do tej pory robiliśmy to modułem Save For Web. Teraz mamy podmenu Export w którym zamieszczono nasz poczciwy Save For Web (z dopiskiem Legacy), a także nowe narzędzia szybkiego eksportu do PNG i eksportu do internetowych plików graficznych (czytaj: unowocześnione Save For Web). Dzięki optymalizacjom w silniku Mercury przyśpieszono także działania wielu narzędzi — w tym retuszerskich — które teraz mają pracować do 120 razy szybciej niż w Photoshopie CS6. Ciekawą nowością jest możliwość tworzenia wielokrotnych stylów warstw, np. nadania trzech różnych obrysów lub dwóch cieni — każdego z innej strony i z innym kolorem. Przydatne!

Przykład zastosowania funkcji Dehaze na fotografii

Przykład zastosowania funkcji Dehaze na fotografii

Z pozostałych nowości mogę polecić narzędzie Dehaze we wtyczce Camera Raw (a także w najnowszej aktualizacji Lightrooma), które pozwala usunąć mgiełkę ze zdjęć. Każdy fotograf zna ten problem — powietrze rzadko kiedy jest całkiem przejrzyste i na zdjęciach wykonanych teleobiektywem obiekty znajdujące się daleko od nas będą właśnie za taką „mgiełką”. Teraz możemy się jej pozbyć, a nawet ją sztucznie dodać. Efekty są rewelacyjne, co widać na załączonym zdjęciu — po lewej oryginał, po prawej rezultat po usunięciu mgły.

Illustrator CC

W Illustratorze spędzam większość czasu w mojej pracy, więc tym bardziej cieszą mnie nowości, które właśnie wprowadzono. W końcu, po wielu latach (moich narzekań i próśb) Adobe wprowadziło funkcję odzyskiwania dokumentów po awarii aplikacji. Opcja zapisu danych co 30 sekund daje nam pewność, że już nigdy nie obudzimy się z ręką w nocniku.

Co więcej, dodano tzw. tryb bezpieczeństwa (Safe Mode), który umożliwia start aplikacji nawet wtedy, kiedy we wcześniejszych wersjach nastąpiłby crash z powodu wadliwej wtyczki lub fontu. Illustrator wystartuje i zablokuje problematyczne elementy do czasu rewizji przez użytkownika. Szkoda tylko, że Adobe nie popracowało nad mniejszą awaryjnością aplikacji ogólnie (wiem, czepiam się).

Z innych nowości: dzięki optymalizacjom silnika Mercury poruszanie się po dokumencie i zoomowanie ma być szybsze (potwierdzam), a zoomować możemy aż do 64000% (poprzednio do 6400%). Tutaj Adobe tak naprawdę goni konkurencję, która ten feature ma od dawna.

illustrator

Od teraz Illustrator ściślej współpracuje z aplikacjami mobilnymi: Comp CC (nowość) i Photoshop Sketch. Pozostałe zmiany są drobne, choć często bardzo użyteczne, jak np. narzędzie Shape Builder, gdzie ścieżka łączenia obiektów ze sobą nie musi być już prosta, a może być dowolnego kształtu, czy usprawnienia w narzędziu Curvature. Dodano także nowe narzędzie do tworzenia infografik. Wystarczy stworzyć zestaw danych, grafiki wzorcowe, a Illustrator sam dopasuje ich rozmiary stosownie do wielkości podanej w zestawie. Maniacy infografik, to coś dla was :) Dodano także możliwość pobierania kolorów do gradientu z próbek, co jest zbawieniem dla wszystkich ilustratorów.

Na końcu coś, co nie do końca mi się podoba. Dodano pełne wsparcie dla kompatybilnych kart graficznych (włącznie z tymi na makach), co oznacza, że renderowanie w Illustratorze odbywa się poprzez procesor karty graficznej (GPU), a nie główny procesor komputera (CPU). Ja na maku z kartą GeForce GTX widzę poprawę szybkości wyświetlania grafiki, ale niestety cienkie linie są wyświetlane słabo, lub częściowo znikają. To zapewne efekt wygładzania zbyt cienkich linii (poniżej 1 punktu). Dla mnie to wada tego rozwiązania.

Pozostałe aplikacje

W InDesignie CC również usprawniono silnik Mercure, dzięki czemu wyświetlanie i poruszanie się po dokumencie jest szybsze. Poprawiono i ułatwiono wstawianie ilustracji do tabel, uproszczono eksport plików, dodano integrację z nową aplikacją Comp CC, a także umożliwiono tworzenie obramowań i cieniowania akapitów.

W Dreamweaverze usprawniono pracę nad tworzeniem aplikacji mobilnych i stron responsywnych. Dodano tu także panel Device Preview, dzięki któremu można podglądnąć projektowaną stronę/apkę od razu na urządzeniu mobilnym. Jest to ten sam panel, który dodano w Photoshopie.

W Premiere CC dodano nowy panel Lumetri Color, który pozwala na dobór kolorów przy pomocy kół barw (HSB) lub krzywych RGB, tradycyjnie wykorzystywanych do obróbki obrazów nieruchomych. Dodano też modyfikację Morph Cut, która umożliwia „wygładzenie” cięć materiału ze zbliżeniem mówiącej osoby w taki sposób, że nie widać skoków i raptownych zmian w ustawieniu ust/głowy mówiącego. Apka Premiere Clip doczekała się ulepszonej integracji ze starszym bratem — teraz cięcia i ścieżki audio stworzone w tej apce można będzie otworzyć jako projekt w Premierze CC.

W After Effects największą nowością jest Face Tracker, czyli narzędzie służące do wykrywania twarzy i jej elementów, a także śledzenia ruchu tych elementów. Potem taki track można wyeksportować do programu do grafiki 3D i wykorzystać do animacji twarzy postaci. Z myślą o tym, dodano także wtyczkę Character Animator, gdzie można wykonać dokładnie to. Z ciekawszych nowości warto też wspomnieć o Uninterrupted Preview, czyli możliwości wprowadzania zmian w klipach wideo podczas ich odtwarzania, bez potrzeby pauzowania lub wykonywania podglądów RAM.

Synchronizacja, zdjęcia i jeszcze więcej apek

stock

Ogólnie rzecz ujmując, Creative Cloud w wersji 2015 stała się jeszcze bardziej zintegrowana i funkcjonuje jako wirtualny pośrednik między aplikacjami desktopowymi, mobilnymi i zasobami (grafikami, zdjęciami, fontami, klipami wideo, przestrzenią do prezentacji i inspiracji — Behance). U podstaw kreatywnej chmury leży technologia Creative Sync, które w ramach konta Creative Cloud synchronizuje nasze pliki, fonty, zasoby, próbki kolorów, preferencje aplikacji i inne informacje po to, by praca była sprawniejsza.

Od teraz mamy także możliwość skorzystania z banku 40 milionów zdjęć i grafik stockowych w ramach usługi Adobe Stock (już wiadomo co się stało z przejętą wcześniej Fotolią). Z poziomu panelu Bibliotek (Libraries) w niemal każdym większym programie Adobe możemy przeglądać, wybierać i kupować zdjęcia do wykorzystania w projektach. Do projektów zostaną użyte prevki, a kiedy zdecydujemy się finalnie wykorzystać zdjęcia, można je kupować pojedynczo, lub w ramach osobnego abonamentu Adobe Stock. Posiadanie abonamentu Creative Cloud tutaj nie wystarczy.

Adobe stworzyło lub uaktualniło także wiele aplikacji mobilnych. Powstały nowe:

Preview CC — do wyświetlania projektów Photoshopa i InDesigna na urządzeniach mobilnych

Hue CC — która pozwala użyć iPhone’a jako światłomierza na sterydach. Hue mierzy kolory „widziane” przez obiektyw smartfona i potrafi zmodyfikować barwy materiału wideo w Premierze i After Effects tak, by pasowały do tonów i nastroju ujęcia z apki Hue.

Comp CC — służy do intuicyjnego rysowania layoutów, które potem można wyeksportować do Photoshopa lub Illustratora i tam dopracować.

Dodatkowo udostępniono Androidowe wersje popularnych aplikacji Shape CC, Color CC, Brush CC i Photoshop Mix.

Podsumowując

Adobe wzięło sobie do serca rewolucję mobile i w kolejnych aktualizacjach swojego ekosystemu dla twórców wykorzystuje zalety i możliwości urządzeń mobilnych (jak przenośność, intuicyjność i naturalność obsługi) do włączenia ich w proces twórczy, jednocześnie pozostawiając zadania wymagające czasu, precyzji i wykorzystania zasobów z różnych źródeł dla aplikacji desktopowych. Adobe stara się też zbudować kompletne środowisko — niektórzy mogli by wręcz powiedzieć o monopolu — jeśli chodzi o dodatki i zasoby potrzebne w pracy twórcy. Przejęcie Behance i Fotolii (teraz Adobe Stock) dobitnie o tym świadczy. Adobe chce, by twórca nie musiał szukać inspiracji, źródeł, narzędzi i materiałów poza środowiskiem Adobe. Z jednej strony to dobrze dla twórców — ich praca jest szybsza i łatwiejsza, z drugiej strony — Adobe zagarnia coraz większe połacie tortu o nazwie creative industry.